Blog o Bogu Trójedynym tak bardzo innym, a zarazem bliskim sprawom ludzkim i sprawom tego świata... Blog o Bogu w moim życiu...
| < Maj 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          




LICZNIK ODWIEDZIN:

liczniki na blog onet
WYSZUKIWARKA:
RSS
niedziela, 01 września 2013

Dla wszystkich związanych z oświatą 1 września zaczyna się nowy rok szkolny. Z tą datą rozpoczyna się także w wielu wspólnotach nowy rok formacyjny. „W końcu każdy z nas jest uczniem Chrystusa – bardziej lub mniej pojętnym…” /abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki/. Z tym akcentem wkraczam w nowy miesiąc, nowy rok szkolny oraz nowe miejsce pracy…

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!"

środa, 13 marca 2013
Habemus Papam!
Konklawe zakończone. Kardynałowie wybrali 266 papieża. Kardynał Jorge Bergoglio z Argentyny przybrał imię Franciszek.

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!"
20:46, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 08 marca 2013

Kobietą się jest, a nie staje się nią z dnia na dzień…

Pamiętajmy o kobietach, aby one mogły zapomnieć o nas…

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!"

23:43, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 marca 2013

Eros, Amor, Philia, Amicitia, Caritas czy Agape… To kilka z określeń miłości… Tylko jaka jest ta prawdziwa Miłość? Fizyczna? Platoniczna? Miłosierna? Bezinteresowna? Miłość zawsze daje wolność wyboru, bo nikt nie pragnie by kochano go z przymusu. Miłość jest odpowiedzialna i czasem podejmuje decyzje, których my boimy się podjąć. Miłość postrzega człowieka przez jego serce, a nie tylko cielesność. Miłości nie kończy różnica zdań czy zwątpienie – ona trwa…

Niedawno obdarzono me serce wątpliwościami… Mimo wypowiadanych słów pełnych obrony moich wartości, w sercu był wielki niepokój… Jeśli okaże się, że Dawca Wątpliwości miał rację, co wtedy? Zwątpiłem… Następnego dnia wieczorem – po wspomnianej rozmowie - odczytałem jednego maila. Zerknąłem na figurę Najświętszego Serca Jezusa i odetchnąłem z sercem pełnym pokoju… Mail zawierał w swojej treści odpowiedzi na wszystkie wątpliwości, które zostały zasiane… Poruszone treści umocniły mnie -iż mimo że zwątpiłem – obrałem dobrą drogę… Moją drogę… Dodam, iż wspomniany mail nie był odpowiedzią na moją wiadomość, tylko wypłynął z inicjatywy nadawcy…

Jeżeli uważamy, iż jesteśmy dla Boga obojętni to tylko dlatego, że sami siebie takich czynimy.

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!"

czwartek, 28 lutego 2013

Niedawno oglądałem film pt „Bitwa pod Wiedniem” w reżyserii  Renzo Martinelliego. Film przedstawia historię walki chrześcijaństwa z islamem i obrony Złotego Jabłka - Wiednia.  Oprócz tego wątku w filmie przedstawiono historię miłości Turka o imieniu Abul oraz jednej z jego żon – głuchoniemej Leny. Oglądając film wydedukować można, iż była ona chrześcijanką, która „wybierając między wiarą a sercem poszła za głosem serca”. Nie potrafi ona zrozumieć, że dla Abdula nie ma mowy o wyborze między wiarą a sercem. Dla niego ważniejsza jest wiara. Mimo wielkiego poświecenia Leny - wybór Abdula prowadzi do wyparcia się żony przed innymi Muzułmanami co pociąga za sobą bardzo negatywne dla Leny konsekwencje. Dopiero po modlitwie Abdul zaczyna rozumieć swoją niewłaściwą postawę. „Czasami wiara to za mało, nawet dla Muzułmanów.” Lena, która była zdecydowana aby poświecić swoje życie dla męża - przebacza.  Historia tej miłości ukazuje siłę uczuć oraz wiary w swoje przekonania. I jedno i drugie pragnienie prowadzi do śmierci. Tylko czy śmierć pokonała wiarę i miłość?

Podsumowując warto przypomnieć fragment słów świętego Pawła:

„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość-te trzy: z nich zaś największa jest miłość.” (1Kor 13, 13)

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!"

22:45, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lutego 2013

Z dniem 13 lutego – czyli Popielca - rozpoczął się czas Wielkiego Postu, czas przemiany, ponownego nawracania się oraz kolejnych postanowień – tych małych jak również tych, które po ludzku patrząc przewyższają nasze możliwości. W tym okresie w każdej parafii odbędą się rekolekcje wielkopostne. Również w Internecie można znaleźć ciekawą propozycję przygotowania do świąt Wielkiej Nocy.

W okresie Adwentu o. Adam Szustak OP głosił rekolekcje internetowe. Hasłem przewodnim było porównanie Jezusa do Nocnego Złodzieja. Były to rekolekcje dla czekających na świt.
Tym razem - na czas Wielkiego Postu - o. Adam zachęca nas do spojrzenia na Jezusa jako
Zakochanego Skazańca, a czas 40 dni jako "przygotowanie się do największego wesela jakie widział ten świat."

„Bóg postanowił poślubić nas na wieczność, a że przysięga małżeńska mówi "aż do śmierci" - potraktował te słowa wyjątkowo dosłownie i na serio. Będziemy więc wpatrywać się w tego Zakochanego Skazańca chcąc zobaczyć Jego niezwykłe piękno, dobroć i miłość jaką ma względem nas. Chcemy w ten sposób przygotować się na ślub. Pan Młody już nadchodzi, więc wybiegnijmy Mu na spotkanie.”  Po takiej zapowiedzi gorąco zachęcam do wsłuchania się w tchnienie Bożego Ducha.

Pieter Bruegel „Walka karnawału z postem”

Poniżej muzyczna interpretacja do obrazu:


Jacek Kaczmarski "Wojna postu z karnawałem"
Niecodzienne zbiegowisko na śródmiejskim rynku
W oknach, bramach i przy studni, w kościele i w szynku.
Straganiarzy, zakonników, błaznów i karzełków
Roi się pstrokate mrowie, roi się wśród zgiełku.

Praca stała się zabawą, a zabawa - pracą:
Toczą się po ziemi kości, z kart się sypią wióry,
Nic nie znaczy, ten co nie gra, ci co grają - tracą
Ale nie odróżnić w ciżbie, który z nich jest który.

W drzwiach świątyni na serwecie krzyże po trzy grosze,
Rozgrzeszeni wysypują się bocznymi drzwiami.
Klęczą jałmużnicy w prochu pomiędzy mnichami,
Nie odróżnić, który święty, a który świętoszek.

Oszalało miasto całe,
Nie wie starzec ni wyrostek
Czy to post jest karnawałem,
Czy karnawał - postem!

Dosiadł stulitrowej beczki kapral kawalarzy
Kałdun - tarczą, hełmem - rechot na rozlanej twarzy.
Zatknął na swej kopii upieczony łeb prosięcia,
Będzie żarcie, będzie picie, będzie łup do wzięcia.

Przeciw niemu - tron drewniany zaprzężony w księży,
A na tronie wychudzony tkwi apostoł postu.
Już przeprasza Pana Boga za to, że zwycięży,
A do ręki zamiast kopii wziął Piotrowe Wiosło.

Prześcigają się stronnicy w hasłach i modlitwach,
Minstrel śpiewa jak to stanął brat przeciwko bratu.
W przepełnionej karczmie gawiedź czeka rezultatu,
Dziecko macha chorągiewką - będzie wielka bitwa.

Oszalało miasto całe...

Siedzę w oknie, patrzę z góry, cały świat mam w oku,
Widzę co kto kradnie, gubi, czego szuka w tłoku.
Zmierzchem pójdę do kościoła, wyspowiadam grzeszki,
Nocą przejdę się po rynku i pozbieram resztki.

Z nich karnawałowo-postną ucztą jak się patrzy
Uraduję bliski sercu ludek wasz żebraczy.
Żeby w waszym towarzystwie pojąć prawdę całą:
Dusza moja - pragnie postu, ciało - karnawału!

Na zakończenie, życzę aby czas Wielkiego Postu nie był czasem zmarnowanym…

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!"

niedziela, 27 stycznia 2013

„Gdy przybył na drugi brzeg do kraju Gadareńczyków, wybiegli Mu naprzeciw dwaj opętani, którzy wyszli z grobów, bardzo dzicy, tak że nikt nie mógł przejść tą drogą. Zaczęli krzyczeć: «Czego chcesz od nas, Jezusie, Synu Boży? Przyszedłeś tu przed czasem dręczyć nas?» A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: «Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń!» Rzekł do nich: «Idźcie!» Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic” /Mt 8, 28-34/.

Uzdrowienie opętanych w kraju Gadareńczyków jest jednym z dziesięciu cudów uczynionych przez Jezusa, a opisanych w Ewangelii wg świętego Mateusza.

Jezus wypędza złe duchy i pozwala im opętać stado świń. Jak musi być cenny człowiek w oczach Boga? Dwóje ludzi jest ważniejsze niż całe stado świń. Nieco inne podejście mają mieszkańcy kraju Gadareńczyków – dla nich ważniejsze jest stado świń. Świnie są dla nich źródłem, z którego czerpią dochody - świadczą o bytności właściciela, mimo że w kulturze żydowskiej są postrzegane jako nieczyste.

„Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic. /Mt 8, 33-34/. Ludzie słysząc o uzdrowieniu opętanych zaczynają się bać Jezusa, Jego mocy i siły. Jeśli uzdrowi jeszcze kilka osób mieszkańcy stracą wszystko co posiadają… Boją się uzdrowienia, bo w ich odczuciu wyrządza ono krzywdy i zniszczenia. Tylko czy te zmiany - proponowane przez Jezusa - rzeczywiście są dla człowieka krzywdzące? Czy i ja wypraszam Jezusa z granic mojego serca, bo boję się, że z uzdrowieniem stracę wszystko co daje mi złudzenie szczęścia, bezpieczeństwa i bogactwa? Jak często żal mi tych życiowych świń (czyli tego co – jak już wspomniałem - w kulturze żydowskiej jest nieczystym)?

„Gdy ujrzysz Boga, gdy Go znajdziesz – znajdziesz prawdziwe życie”/Benedykt XVI/. Czy zatem wybieram nieczyste świnie czy prawdziwe życie – bez złudzeń? To wybór, który podejmuję w każdej chwili mojego życia…

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

niedziela, 20 stycznia 2013

„Różne są dary łaski, lecz ten sam Duch.” /1 Kor 12,4/
Ostatni czas był dla mnie pełen kryzysów, wątpliwości oraz pytań, na które musiałem poznać odpowiedzi… Zatopiłem się w ciszy pokoju, jednak to nie wiele dało… Wątpliwości sięgnęły zenitu. Postanowiłem więc jechać na rozmowę indywidualną do Maryi.

Wizyta ta odbyła się wczoraj. Byłem w Częstochowie na Jasnej Górze. Sanktuarium to zimową porą jest prawdziwym miejscem ciszy i spokoju - nie ma pseudo wycieczek i spędu ludzi, którzy by się na Ciebie pchali i poganiali… W takim czasie trwałem przed wizerunkiem Maryi. Gdy przybyłem do kaplicy było akurat zasłonięcie obrazu… Dźwięk fanfar dodawał Matce jeszcze więcej dostojeństwa… I mimo, że zasłonięta otwarta była na słuchanie…

W sakramencie pokuty i pojednania wygadałem się. Nie było pośpiechu… Na nowo przypomniano mi prawdę, iż Bóg stworzył mnie człowiekiem

Podczas czytanej Ewangelii była przytoczona historia powołania celnika Mateusza. Padły też słowa, które Bóg przygotował konkretnie dla mnie: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. /Mk 2,17/. Dotarło do mnie, że swoje idealistyczne podejście do życia powinienem schować najlepiej do kieszeni, by w pełni otworzyć się na przygotowane dla mnie dary…

Cała wyprawa była pod patronatem świętego Sebastiana Józefa Pelczara, którego Kościół wczoraj wspominał, a którego bliżej poznałem we wakacje w 2011r…

Wróciłem na Śląską Ziemię do swojej świeckości z naładowanymi akumulatorami.

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

niedziela, 04 listopada 2012

Skończyły się one w sierpniu ale pozostały po nich wspomnienia i refleksje, którymi warto się podzielić. W tym roku odwiedziłem Warmię, Suwalszczyznę i – standardowo już – Jurę Krakowsko-Częstochowską.

Warmia. Jak na wakacje przystało – nie mogło zabraknąć tygodniowych rekolekcji przeżywanych w milczeniu. Podczas tego tygodnia serce pękało od buntu, który się w nim rodził. Zrozumiałem jak ważne jest dla mnie przebaczenie drugiemu człowiekowi jak również sobie oraz, że walka w moim życiu trwać będzie do ostatniego mojego tchnienia. Na nowo poznałem Boga, który powołuje mnie do bycia osobą świecką. Zrozumiałem też, iż kwiat nigdy nie widzi swoich owoców...

Suwalszczyzna. Tam mijały chwile gdzie poznawałem nie tylko miejsca ale i budowałem więzi międzyludzkie. Był to czas poznawania Boga w drugim człowieku, który czasem drażnił układ nerwowy, ale który też był… Upadłęm też na kolana przed wizerunkiem Matki Bożej w Ostrej Bramie...

Na pielgrzymim szlaku. Zgodnie z rozbudzonymi pragnieniami wyruszyłem do sanktuarium Matki Bożej w Gidlach. Było wielu przeciwników tego pielgrzymowania, gdyż wyruszyłem sam z rowerem między nogami. Ci co byli przeciwni bali się o moje bezpieczeństwo, ale mogli spać spokojnie bo wyruszyłem z Bożym błogosławieństwem, więc nie jechałem sam – było nas w sumie Czterech… Termin pielgrzymowania wyznaczyłem na rocznicę spotkania Miłości czyli 16 sierpnia... W tym dniu dotarłem przed wizerunek Maryi i oodałem Bogu cześć poprzez dziekczynne ucałowanie posadzki...

Mieszkanie. Czas wakacji to dobra okazja aby zrobić małe zmiany w mieszkaniu. Postanowiłem więc nadać nowy blask drzwiom między kuchnią a salonem. Dzięki oczyszczeniu ich z kilku warstw farby odkryłem ich ukryte piękno…

Powrót do pracy. Ten nastąpił szybciej niż się spodziewałem. Z naładowanymi akumulatorami rozpocząłem nowy rok szkolny pełen nowych postanowień…

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

poniedziałek, 09 lipca 2012

Łatwo jest dostrzec Chrystusa w eleganckiej kobiecie siedzącej obok nas w kościelnej ławce. Gorzej gdy człowiek siedzący obok nas jest bezdomnym pełnym mieszanki przeróżnych zapachów. Czy zatem można odmówić fizycznej pomocy takiemu człowiekowi tuż po zakończonej Eucharystii, skoro prosi o nią sam Chrystus? Dziś przekonałem się, iż można odmówić pomocy… A może wstydzimy się pomagać, aby uniknąć sformowania będącego tytułem brytyjskiego serialu z Hiacyntą Bukiet w roli głównej – „Co ludzie powiedzą?” Czasem podając dłoń drugiemu człowiekowi staje się cud – cud Miłości. Cuda zaś dzieją się na miarę naszej wiary. Im większa wiara tym bardziej „spektakularne” dokonują się cuda. Dobrym przykładem są bohaterowie dzisiejszej Ewangelii- kobieta cierpiąca na krwotok czy zwierzchnik synagogi Jair. Czy zatem wierzę, że w człowieku tak innym ode mnie obecny jest Chrystus?

Jezus nie jest ofertą czy taryfą w sieci komórkowej – powinien być fundamentem życia każdego chrześcijanina…  Ale dopiero patrząc na świat przez okulary prawa, sprawiedliwości, miłości, miłosierdzia i wierności jestem w stanie rozpoznać Chrystusa w otaczającym świecie. Tylko czy jestem gotowy aby już dziś założyć takie okulary?

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

niedziela, 17 czerwca 2012

Jak na niedzielę przystało w życiu katolika nie może zabraknąć Eucharystii. Zwykle uczestniczę w Liturgii o 12.00. Niestety wybierałem się jak sójka za morze i istniało ryzyko, że się spóźnię. W związku z tym udział w Eucharystii „odłożyłem” na później planując połączenie uczestnictwa w liturgii z załatwieniem jednej sprawy związanej z byciem świadkiem bierzmowania. Godzinna wyprawa, nie przypadkowa świątynia, nadpunktualność i wysłuchana homilia, która bardzo zaskoczyła. Tematem była właśnie punktualność na Mszy Świętej. Porównano ją do podroży samolotem. Aby rozpocząć taką podroż na lotnisko przyjeżdżamy ok. 2 godziny wcześniej. Wpierw czeka nas odprawa bagażowa, a potem biletowa i paszportowa. Jeśli przyjedziemy na lotnisko 2-3 minuty przed odlotem samolotu to czekać nas będzie przebudowanie biletu na inny dzień, mimo że samolot jeszcze będzie stał na płycie lotniska. Podobnie jest z Eucharystią. I tutaj czeka nas odprawa bagażowa, podczas której przynosimy bagaż naszego doświadczenia życiowego. Do tego dochodzi odprawa podróżnych podczas, której na ołtarzu składamy intencję skrywaną na dnie serca… Może czasem warto się zastanowić ile minut zajmuje moja odprawa przed Eucharystyczną podróżą z Jezusem?

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

sobota, 16 czerwca 2012

To tytuł sympozjum naukowego, które odbyło się w auli gmachu Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach w dniu 9 czerwca 2012 roku.

Sympozjum rozpoczęło się Eucharystią, której przewodniczył metropolita katowicki abp Wiktor Skworc. Podczas homilii zwrócił uwagę na zjawisko „etatyzmu” (chęć posiadania etatu, i kończenie swojej posługi po zakończeniu pracy określonej umową), które jest zagrożeniem również dla osoby konsekrowanej. Dlatego ważne jest aby pamiętać, iż nie mam tylko umowy o pracę, ale również zawieram „z Jezusem i Kościołem umowę o życie” (cały tekst homilii).

 „Przemienienie Pańskie ikoną życia konsekrowanego” (s. dr Grażyna Weronika Dryl OSU – Kraków).  Pierwszy wykład był swego rodzaju medytacją, propozycją do osobistych rozważań. Prelegentka zwróciła  uwagę na interpretację i znaczenie ikony Przemieniania Pańskiego.

Ikona składa się z dwóch części: Boskiej (w której ukazany jest Jezus na górze Tabor, Mojżesz na górze Horeb i Eliasz na górze Karmel) oraz ludzkiej (trzej Apostołowie). Części te połączone są przez blask, który przenika całą ikonę. Oprócz sceny przemienianie na ikonie znajduje się motyw wejścia (wybrania, powołania) i zejścia (misji) Jezusa i Apostołów na górę Tabor. Warto zwrócić uwagę na postać Jezusa, który dłonią wskazuje swoje przemienienie, jednak wzrok Jego skierowany jest na Apostołów. Odbywa się wtedy osobiste zaproszenie do relacji z Chrystusem.  Następnie dochodzi do samego faktu Przemienienia Pańskiego”. W tej części jest miejsce również i dla obserwatora ikony. Znajduje się ono między Jezusem a Apostołami. Znaczenie tej części ikony najlepiej interpretuje fragment z Vitae Consecrata: „Jedynie życie przemienione jest zdolne zadziwić świat.” (VC 20). Kolejnym etapem jest zejście z góry Tabor. Apostołowie, którzy doświadczyli przemienienia stają się teraz znakiem, ikoną. I co najważniejsze- zanurzają się w Miłości do świata, gdyż nie można ewangelizować kogoś kogo się nie kocha.

„Profesja rad ewangelicznych wyznaniem wiary i miłości do Chrystusa” (ks. dr Roman Słupek SDS – Wrocław). Drugi wykład oparty był na dokumentach papieża Benedykta XVI. Na początku zwrócono uwagę na istotę życia konsekrowanego. Życie konsekrowane to całkowita, ostateczna, bezwarunkowa i pełna miłości odpowiedź Bogu. Rady ewangeliczne są natomiast znakiem naszego sprzeciwu wobec świata. Prelegent zwrócił również uwagę na wierność osób konsekrowanych swojemu powołaniu. Wśród czynników wpływających na troskę o wierność wymienił: potrzebę łaski Bożej, wiarę, wzajemną troskę i wsparcie we wspólnocie, wierność w codzienności oraz formację integralną całego człowieka. Na zakończenie dodano, iż Bóg stworzył nas z myślą o „zawsze”…

„Życie braterskie we wspólnocie – znakiem uczniów Chrystusa” (o. dr Witosław Sztyk OFM – Katowice). Temat tego wykładu został zmieniony podczas sympozjum.  Zmiana ta uargumentowana była mnogością charyzmatów wspólnot życia konsekrowanego.  Dlatego tematem tego wykładu było: „Życie zakonne jako „rodzenie” Chrystusa.” Podczas tego wykładu poddano analizie scenę zwiastowania Pańskiego. Przez pryzmat tej sceny zwrócono uwagę, iż nie ma powołań ogólnych - tylko osobiste. W celu poparcia tej tezy przytoczono postać Elżbiety, która też została wybrana do wykonania zadania w Bożym Planie Zbawienia. Na zakończenie przytoczono słowa papieża Benedykta XVI, iż nie ma kryzysu powołań, tylko jest kryzys człowieka, który nie umie odkryć swojego powołania.

„Nowa ewangelizacja – jakie zadanie dla osób konsekrowanych?” (s. dr Izabela Iwańska „Koinonia św. Pawła" – Kielce).  Kolejny wykład dotyczył cech nowej ewangelizacji. Zwrócono uwagę na konkretne dokumenty Kościoła, ukazujące to zagadnienie. Na zakończenie przypomniano uczestnikom sympozjum, iż nowa ewangelizacja jest zadanie każdego z nas.

„Współczesne perspektywy apostolatu” (s. mgr Alodia Witas AMI – Katowice, o. mgr Tomasz Maniura OMI –Katowice).  Podczas pierwszej części tego wykładu zwrócono uwagę na role kobiet  we współczesnym świecie oraz przygotowanie do pełnienia tych ról. Prelegentka przypomniała, jak wielka odpowiedzialność na to zadanie spoczywa na wspólnotach żeńskich. Natomiast w drugiej części wykładu zwrócono uwagę na cechy współczesnego Apostoła (modlitwa, obecność, dobroć i piękno, uśmiech i radość). Prelegent przypomniał o fakcie, iż wielu młodych ludzi nie zna Jezusa, ponieważ na swojej drodze nie spotkali kogoś żyjącego wiarą. Cały wykład zakończony został fragmentem z Księgi Jonasza „Wstań i idź do Niniwy!” (Jon 3,2)

Podczas sympozjum odbyła się również dyskusja, gdzie m. in. poruszono kwestię instytutów świeckich. Zwrócono uwagę, iż osoby świeckie konsekrowane nie są „pół-zakonnicami” czy „pół-zakonnikami”  ale, że świeckość też jest osobistym powołaniem a zarazem sposobem na realizację swojej konsekracji.

Na zakończenie sympozjum swoje słowo do uczestników skierował abp senior Damian Zimoń. W swojej wypowiedzi zwrócił szczególną uwagę na wypalenie się w posłudze apostolskiej.

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

niedziela, 10 czerwca 2012

To tytuł filmu dokumentalnego Maćka Bodasińskiego i Leszka Dokowicza z muzyką skomponowaną przez Michała Lorenca oraz narracją Marcina Dorocińskiego.

„JA JESTEM to film, który rzuca na kolana. Przed Najświętszym Sakramentem.” To najpopularniejsze zdania z komentarzy na temat tego filmu. Nie ukrywam, iż te zdania zachęciły mnie do zakupu numeru Gościa Niedzielnego, z którym płyta z tym filmem była jako dodatek do gazety. Nie żałuję tego zakupu.

Jeśli spodziewamy się showu to w dokumencie tym go nie zobaczymy. Film jest prosty, jak prosty jest Jezus. Bez krzykliwości. Autorzy ukazują piękno Eucharystii, a treść prywatnych objawień Cataliny Rias zwraca uwagę na to jak przeżywamy Liturgię. Na ile minut przychodzimy przed Mszą Świętą i jak szybko po niej wychodzimy? Czy pozwolimy Jezusowi by nas przemieniał i uzdrawiał? I najważniejsze pytanie, które pada podczas filmu: Jak często mówimy Jezusowi, że Go kochamy? Jak często? Zatem jeśli chcemy zobaczyć cud to nic prostszego jak iść na Eucharystię…

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

22:15, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 maja 2012

- N. przyjmij znamię daru Ducha Świętego.

- Amen.

- Pokój z Tobą.

- I z duchem Twoim.

Są to słowa dialogu między biskupem a bierzmowanym. Dziś byłem świadkiem sakramentu bierzmowania, który przyjmował brat Kobiety, Której Nie Da Się Nie Kochać. Po liturgii przyszedł czas na życzenia. Tylko czego życzyć komuś kto przyjmuje sakrament dojrzałości chrześcijańskiej? Zdrowia, szczęścia, pomyślności? Pakiet standardowych życzeń jest dobry w dniu imienin lub urodzin, ale nie po przyjęciu jednego z sakramentów inicjacji chrześcijańskiej. Dlatego życzenia świadka miały następująca treść: Dziś przyjąłeś sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, a bycie chrześcijaninem do czegoś zobowiązuje. Życzę Ci, abyś nigdy nie wstydził się Boga, wiary oraz wartości w których wzrastałeś, wzrastasz i wzrastać będziesz. Abyś na ścieżkach życia zawsze zachował wyjątkowość w normalności.

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

23:45, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 kwietnia 2012

W zeszłym tygodniu obchodziliśmy Niedzielę Miłosierdzia. Święto, które poznał Kościół za sprawą św. Siostry Faustyny Kowalskiej. Również spotkanie młodych na Polach Lednickich, które odbędzie się 2-3 czerwca nawiązywać będzie do tej tematyki. Może najwyższa pora wyruszyć do miejsca, w którym Polska przyjęła chrześcijaństwo?? Przez ostatni tydzień moje serce wygrywało melodię jednej pieśni, której słowa zamieszczam poniżej:

 

Nasze plany i nadzieje,

coś niweczy raz po raz,

tylko Boże Miłosierdzie,

nie zawodzi nigdy nas.

 

Ref. Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.

Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.

Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej i w opiece duszę moją miej.

Ufność w Miłosierdzie Boże zapewnienie daje nam,

że w godzinę naszej śmierci przyjdzie po nas Jezus sam.

 

Ref. Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.

Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.

Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej i w opiece duszę moją miej.

W trudnych chwilach twego życia nie rozpaczaj, nie roń łez,

ufność w Boże Miłosierdzie troskom twym położy kres.

 

Ref. Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.

Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.

Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej i w opiece duszę moją miej.

Pragnę oddać się dziś Tobie całym życiem służyć Ci.

Pragnę Boże Miłosierdzie głosić ludziom w smutne dni.

 

Ref. Jezu, ufam Tobie od dziecięcych lat.

Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat.

Strzeż mnie dobry Jezu, jak własności swej

i w opiece duszę moją miej.

 

Dziś powoli ku końcowi zbliża się kolejna niedziela. A w tle kolejna pieśń, która opowiada o tęsknocie. Nawet gdy będę na pustyni moich przeżyć duchowych Jezus obdarzy mnie wodą co będzie źródłem życia. Tymbardziej, że potrzebuję tej wody…

 

Przywołaj mnie panie,  

Przywołaj mnie Panie

Na pustynie.

I niech duch mój Ciebie,

I moja tęsknota,

Przywoła Ciebie.

 

Ref.

Mów do mego serca,

Mów do mego serca

Ty znasz jego ukryte doliny,

Tam gdzie usychają piękne winnice,

Ty wiesz gdzie otworzyć ukryte źródła.

 

Niech we mnie umilkną pragnienia i myśli,

Abyś mógł mówić Ty,

Niech słowa miłości i przebaczenia,

Przenikną dusze mą.

 

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

17:49, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 kwietnia 2012

Powoli zbliża się ku końcowi Święte Triduum Paschalne. Dla wielu dzisiejszy dzień jest po prostu Pierwszym Dniem Świąt Wielkanocnych. Jak na święta przystało – składamy sobie życzenia. Tylko czego życzyć bliźniemu z tej okazji? Pakietem standardowym jest: zdrowie, szczęście i pomyślność. Do tych życzeń dołącza się zwykle kolorowe i smaczne pisanki, skaczące zające oraz obfity Lany Poniedziałek. Można się bardziej postarać i skoncentrować się na religijnym wymiarze świąt. Wtedy życzenia będą bardziej nawiązywały do treści przeżywanych podczas Triduum Paschalnego. Nie można więc pominąć „motywu” cierpienia i śmierci, bo w takich okolicznościach dochodzi do zmartwychwstania. W te święta „śmierć zwarła się z życiem”. Składając jednak takie życzenia powstaje ryzyko, że odbiorcą jest osoba, która „świętuje” samo zmartwychwstanie Chrystusa, bez Jego męki i śmierci. Ostatnio osobiście przekonałem się, iż ludzie nie lubią takich życzeń. Wolą słyszeć o obfitym Lanym Poniedziałku, nawet gdy za oknem pada śnieg, a termometr wskazuje temperaturę o wartości ujemnej, niż słuchać o życiu, do którego droga wiedzie przez śmierć. Z drugiej strony łatwo jest mówić o sensie śmierci, gdy w metryce urodzenia ma się datę po Stanie Wojennym. Inaczej na śmierć patrzy ktoś, kogo metryka urodzenia pamięta czasy II wojny światowej. Dlatego nawet podczas składania życzeń trzeba wykazać się wielką rozwagą, gdyż  mając dobre intencje możemy uzyskać efekt odwrotny od zamierzonego.

Mogę więc złożyć Tobie takie życzenia: Święta Wielkiej Nocy uświadamiają nam, iż nie ma życia, zmartwychwstania bez śmierci. Życzę Ci – Drogi Czytelniku Niniejszego Bloga - abyś codziennie umierał dla grzechu i swoich słabości, a tym samym zmartwychwstał dla Chrystusa.

Moje życzenia mogą też mieć treść „bardziej bezpieczną”. Wtedy będą brzmieć tak: Drogi Czytelniku Niniejszego Bloga życzę Ci po prostu wesołych świąt wielkanocnych, a resztę dopowiedz sobie sam.

Którą treść życzeń wybierzesz? Wybór należy teraz tylko do Ciebie…

„Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!”

SEKWENCJA

Niech w święto radosne Paschalnej Ofiary
Składają jej wierni uwielbień swych dary.
Odkupił swe owce Baranek bez skazy,
Pojednał nas z Ojcem i zmył grzechów zmazy.
Śmierć zwarła się z życiem i w boju, o dziwy,
Choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.
Maryjo, ty powiedz, coś w drodze widziała?
Jam Zmartwychwstałego blask chwały ujrzała.
Żywego już Pana widziałam, grób pusty,
I świadków anielskich, i odzież, i chusty.
Zmartwychwstał już Chrystus, Pan mój i nadzieja,
A miejscem spotkania będzie Galilea.
Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy,
O Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy. Amen. Alleluja.

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

Wyobraź sobie bosą zakonnicę bez habitu i bez welonu – w ogóle bez odzienia. Na dodatek brudną, całą we krwi, z wieloma obrażeniami oddychającą ostatkiem sił. Taka zakonnica na dodatek leży przy ruchliwej ulicy. Jedynym jej pragnieniem jest schować się oraz ukryć, tak aby nikt nie dostrzegł. Jednak czy ukrywanie się coś zmieni? Czy stać mnie aby w takim stanie wrócić do Boga? Stanąć przed Światłością i powiedzieć: Boże mój w Trójcy Jedyny, taki jestem - pomóż mi? Po trzy tygodniowym pobycie w szpitalu wróciłem co mojej rzeczywistości… Pobyt w szpitalu był swego rodzaju czasem rekolekcji, kiedy starałem się zacieśnić wież z Chrystusem. Pobyt w szpital zakończył się pomyślnie – pisze oczywiście o moim stanie zdrowia fizycznego. I teraz co dalej? Czy zachowam się jak żaba szerokoustna, która po czasie suszy na nowo wróci do swojego bagna? A może będę niczym traszka, która tylko w promieniach słońca znajdzie swoją radość? Wracam w wydaniu drugim uzupełnionym i zaktualizowanym…

"Chryste Królu, niech przyjdzie Królestwo Twoje, przez Maryję!"

23:55, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 marca 2012

Słowa wczorajszej Ewangelii dotyczyły wypędzenia przez Jezusa kupców i bankierów ze świątyni, którzy z przybytku Boga zrobili sobie galerię handlową… Wypędzając ich Jezus nie podważył Prawa. Zwrócił On uwagę na maski pobożności, które skrywają serca nie wiele mające z pobożnością. Jeśli i ja będę nosił taką maskę to cała moja pobożność będzie warta tyle co śmieci, które zaraz pójdę wyrzucić do kosza.

Gdyby Jezus pojawił się dziś, to miałby wiele do wypędzenia z naszych serc. Po pierwsze barana głupoty, który uważa że jest mądrzejszy niż sam Bóg. Po drugie – gołębia lekkomyślności, który dla „świętego spokoju” przymyka oko na grzechu innych i ich nie upomina w tej materii. Po trzecie – woła lenistwa, który wymigując się brakiem czasu zaniedbuje relację z Bogiem. Na końcu wypędziłby bankiera, który woli mieć niż być.

Zatem jeśli prawdziwie moim celem jest Królestwo Niebieskie to czas najwyższy zburzyć ziemską świątynię moich przywar…

/na podstawie niedzielnej homilii usłyszanej w kościele parafialnym/

„Każdy ma swoje Waterloo…”

Słowa, które podczas jednej z rozmów usłyszałem od współbrata. Ja swoje pierwsze Waterloo miałem około czterech  lat temu. Kolejne miałem z początkiem tego roku. Skutkiem tej przegranej bitwy jest kilkutygodniowy pobyt w szpitalu, który zacznę za kilka godzin. Wierzę, iż to ostatnie Waterloo na tyle mnie wzmocni, iż będę autentycznym i prawdziwym świadkiem Ewangelii…

Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie…

07:34, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 marca 2012

W niedzielę w mojej nowej parafii rozpoczęły się rekolekcje wielkopostne, które są odnowieniem zeszłorocznych Misji Świętych. Podczas kazania na Mszy Świętej kapłan nawiązał do spotkania Jezusa z Samarytanką nad studnią Jakuba. Zwrócił uwagę na naczynie, którym jesteśmy i na pęknięcia w nich. „Cóż z tego, że do kochanka zaniosę wodę w pięknym naczyniu skoro sama jestem naczyniem zniszczonym i popękanym.” Rekolekcjonista podjął próbę nazwania naszych „pęknięć” oraz wskazał na Bożą miłość, która jest w stanie „pęknięcia” te naprawić. Podczas wieczornej nauki dla wszystkich ochrzczonych oraz bierzmowanych tematem przewodnim były słowa "Ja jestem Prawdą" (J 14,6). W czasie tego wieczoru odbyło się nabożeństwo zapachu ( pierwszy raz spotkałem się z taką formą) podczas, którego na początku wniesiono trybularz, mirrę oraz flakon z wonnym olejkiem z drzewa cedrowego i sandałowego. Każdy z uczestników spotkania namaszczone miał czoło oraz dłonie co miało symbolizować nasze otwarcie się na świętość oraz bycie wiernymi świadkami Chrystusa w świecie. Po namaszczeniu wierni podchodzili do trybularza i wrzucali do niego po jednym ziarenku mirry co miało z kolei symbolizować naszą modlitwę w intencjach bliskich naszym sercom.

„Biblio-ojczyzno moja”. W poniedziałek podczas nauki ogólnej kapłan skoncentrował nasze myśli na Słowie Bożym. Rekolekcjonista zwrócił uwagę aby postrzegać swoje życie przez pryzmat Pisma Świętego oraz  na fakt, iż w czasie lektury słów Boga warto otwierać się na słuchanie, a nie tylko na czytanie i nasz monolog. Wieczorem natomiast podczas nauki dla wszystkich Parafian rekolekcjonista wskazał na Jezusa, który jest Drogą (J 14,6). Nawiązał do starego zwyczaju pielgrzymowania chrześcijan do sanktuarium świętego Jakuba w Santiago de Compostela w Hiszpanii. Zwrócono uwagę na praktyki pokutne stosowane przez pielgrzymów oraz na symbol muszli, którą każdy otrzymał słysząc słowa „Dobrej drogi”. Opowieści o pielgrzymowaniu wzbudziły we mnie pragnienie pieszej pielgrzymki. Może na początku Gidle?

We wtorkowy wieczór tematem przewodnim był Jezus, który jest życiem. W tym dniu kapłan zachęcił uczestników rekolekcji do rozpoczęcia Duchowej Adopcji Dziecka Nienarodzonego. Kościół w tym dniu był cały w różach.

W ostatnim dniu po wieczornej mszy świętej nastąpiło odnowienie misji świętych pod krzyżem misyjnym. "Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie" (J 14,6). Niestety we wtorek oraz w środę nie mogłem uczestniczyć w liturgii oraz naukach wieczornych.

Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie…

11:00, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
piątek, 10 lutego 2012

Czarne chmury – polski serial telewizyjny z 1973 roku wyprodukowany przez Telewizję Polską.

Serial awanturniczo-przygodowy z gatunku „płaszcza i szpady”, obfitujący w sceny walk, pościgów, ucieczek i pojedynków, zawierający również wątki miłosne. Akcja toczy się w drugiej połowie XVII wieku, a osią fabuły są dramatyczne epizody z walk o utrzymanie przy Rzeczypospolitej Prus Książęcych. Postać głównego bohatera pułkownika Krzysztofa Dowgirda nawiązuje do autentycznej postaci pułkownika Krystiana Ludwika Kalkstein-Stolińskiego – tragicznego bohatera tamtych czasów. Cały serial składa się z dziesięciu godzinnych odcinków. Realizacja trwała przeszło rok, poza łódzkim atelier zdjęcia kręcono we wnętrzach w Baranowie, w Pałacu Biskupów Krakowskich w Kielcach i Klasztorze pokamedulskim w Rytwianach pod Kielcami, w Łączynku, Krakowie, Lublinie (który występuje jako Warszawa), a plenery – m.in. pod Augustowem oraz na zamku Tenczyn.

/przedruk z Wikipedii/

Po obejrzeniu dziewięciu odcinków tego serialu doszedłem do wniosku, iż reżyser ukazuje polską naiwność, poczucie honoru, zjednoczenie narodu pod wpływem zagrożenia utraty wolności, odwagę, która z góry skazana jest na przegraną czy w końcu zdolność ulegania intrygom. W wielu sytuacjach pułkownik Dowgird prezentował wszystkie te cechy. Można więc ten film odebrać jako lustro naszych narodowych przywar. W dziesiątym odcinku natomiast dochodzi kolejna cecha- tym razem prawdziwego chrześcijanina – przebaczenie. Dopiero wtedy postrzeganie serialu przez pryzmat przebaczenia zmienia swe przesłanie. Czasem chyba ten, któremu przebaczono wolałby zginąć z ręki tego który przebaczył – w końcu po powrocie do rodzinnego kraju i tak czekała go pewnie śmierć z powodu nie wykonania zadania. Ktoś pomyśli, iż jest to duża nadinterpretacja. Są to jednak moje spostrzeżenia po obejrzeniu tego serialu. Serialu, którego zawsze unikałem w młodości, gdyż wydawał się mało atrakcyjny i ciekawy…

Najzabawniejszy jest fakt, iż motywacją do obejrzenia tego serialu był pokamedulski klasztor w Rytwianach, w których przeżywałem rekolekcje wakacyjne.

Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie…

Tagi: Bóg recenzja
22:08, damian.franciszek
Link Komentarze (1) »
sobota, 04 lutego 2012

Trwając w radości święta Ofiarowania Pańskiego po kilkumiesięcznej nieobecności wracam do bloga. Ostatni czas był zakręcony niczym słoik z konfiturami na zimę. 16 sierpnia 2009 znalazłem żywego Chrystusa i przez kilka lat żyłem tym doświadczeniem. Pojawił się grzech pychy przez co przestałem Chrystusa szukać na nowo – w końcu Go już znalazłem… Było w tej postawie wiele z faryzeizmu… 28 lipca 2011 roku zacząłem nowy etap w życiu rozpoczynając samodzielne zamieszkiwanie w jednej z dzielnic Stolicy Górnego Śląska, którą od samego początku potraktowałem jako mój nowy dom. Cały czas pytałem: Czy moja przeprowadzka jest zgodna z wolą Boga? Patrząc na wszystkie dobrodziejstwa i sytuacje z nią związane dziś śmiało rzec mogę, iż w tym wszystkim jest wielkie przyzwolenie i błogosławieństwo Boga. Tylko co zrobiłem dalej? Potem zacząłem się trochę gubić… Kolejne dni zaczęły pokazywać, iż przestaję dochowywać wierności Chrystusowi, że zaczynam się od Niego odchodzić, a otrzymane Światło – gaszę. Z każdym kolejnym dniem pełnym słabości, prosiłem abym Chrystusa znalazł na nowo. Przyszedł w końcu dzień kiedy pozwolił się On odnaleźć. Przyszedł w dniu, kiedy obejrzałem film o ojcu Pio, oraz w dniu kiedy zacząłem lekturę książki „Celibat. Wezwanie do miłości”, której autorem jest ojciec Andew Apostoli CRF. Dziś na celibat i czystość patrzę jako na dar i wielką łaskę otrzymaną od Boga. Kiedy 2 lutego stałem z zapaloną świecą przed Chrystusem Królem w śląskiej katedrze po policzkach popłynęły łzy. Były to jednak łzy pełne dziękczynienia za otrzymane dary…

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie…

Dla kontrastu poniżej publikuję list biskupów polskich na Dzień Życia Konsekrowanego 2 lutego 2012 r.

Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie Panu!
Jak w każde święto Ofiarowania Pańskiego, tak i dziś kierujemy do Was słowo pasterskie w związku z przeżywanym Dniem Życia Konsekrowanego. Chcemy, aby nasze słowa dotarły do każdej i każdego z Was, bo choć życie konsekrowane nie jest drogą wspólną dla wszystkich chrześcijan, to stanowi ono szczególną formę życia chrześcijańskiego. Bez niego Kościół nie byłby w pełni sobą, a radykalizm powołania chrześcijańskiego nie byłby w pełni widoczny. Również dziś Pan Bóg ożywia swój Kościół, obdarzając go wciąż nowymi osobami, które z zapałem i gorliwością wchodzą na drogę rad ewangelicznych. Należą do nich siostry i bracia z zakonów oraz zgromadzeń kontemplacyjnych i czynnych, członkinie i członkowie instytutów świeckich, jak również osoby konsekrowane należące do stanu dziewic i stanu wdów.
Pomimo ludzkiej kruchości i potykania się o własne grzechy oraz mimo piętrzących się zewnętrznych trudności i problemów, po tej drodze wciąż ufnie kroczy tysiące kobiet i mężczyzn. Naszym pasterskim słowem chcemy wesprzeć ich w tej wędrówce i prosić, by nie ulegali pokusie zniechęcenia ani sobą, ani światem, lecz aby całkowicie zawierzyli Temu, który ich powołał. Chcemy, wspólnie z Wami, Bracia i Siostry, ucieszyć się świadectwem ich życia konsekrowanego w Kościele, podziękować za wszelkie dobro, jakie – dzięki modlitwie i apostolskiej pracy – dokonuje się w Kościele oraz prosić wszystkich o gorącą modlitwę w ich intencji. Chcemy wreszcie, by nasze słowa dodały odwagi wszystkim kobietom i mężczyznom, którzy, przynagleni palącym pragnieniem bliskości Chrystusa, szczerze szukają najgłębszego sensu swojego życia i czują się pociągani ku większej doskonałości. Jeśli dotychczasowe życie chrześcijańskie nie daje im pełnej satysfakcji, a serce wciąż jest niespokojne, pragnąc czegoś więcej, to niech wiedzą, że ów niepokój jest najprawdopodobniej wewnętrznym głosem samego Chrystusa. To On, patrząc na nich z miłością, zaprasza do szczególnej bliskości z sobą. Niech więc nie lękają się słysząc słowa Jego wezwania, ale ufnie odpowiedzą na głos powołania i pójdą za Nim dokądkolwiek ich poprowadzi.
Wspierajmy życie konsekrowane
Drodzy Bracia i Siostry, piszemy do Was w ten szczególny dzień również dlatego, że życie konsekrowane i troska o jego rozwój są sprawą całego Kościoła. Jeśli chcemy, by kolejne kobiety i kolejni mężczyźni wielkodusznie i całkowicie powierzali się Panu Bogu i tylko w Nim składali całą swoją ufność, to – jako chrześcijanie – nie możemy ani ich samych, ani ich powołania zostawić bez modlitewnego, duchowego i materialnego wsparcia. Hasło obecnego roku duszpasterskiego przypomina nam, że Kościół jest naszym wspólnym domem. Wiemy, że nie ma domu bez współodpowiedzialności, bez wzajemnego wsparcia i pomocy wszystkich członków rodziny. Jak każde powołanie, również powołanie do życia całkowicie poświęconego Bogu w zakonach i zgromadzeniach, w instytutach świeckich czy w indywidualnych formach życia konsekrowanego, wyrasta głównie z atmosfery domowego ciepła i rodzinnego wsparcia. Nikt nikogo nie może wyręczyć w przeżywaniu własnego powołania, ale pomoc i dobry przykład innych są w tym względzie nieocenione. Nie inaczej jest też z powołaniem do życia konsekrowanego. Wyrasta ono zarówno w atmosferze domu rodzinnego, jak i w domu, którym jest Kościół. Kształtuje się więc dzięki przykładowi tych, którzy ten Kościół tworzą i dojrzewa dzięki gorącej modlitwie tych, którzy nie mogąc podejmować wielkich działań apostolskich, otulają Kościół ciepłym płaszczem modlitwy i serdeczności.
Odnajdźmy siebie w scenie Ofiarowania
Fragment Ewangelii według św. Łukasza, odczytany w dzisiejszej liturgii, ukazuje nam scenę ofiarowania Jezusa w jerozolimskiej świątyni. Przez pryzmat tego wydarzenia możemy spojrzeć również na powołanie i życie konsekrowane.
W centrum uwagi znajduje się sam Pan Jezus. Ofiarowujący się Bogu, przez ręce Maryi i Józefa, wyraża najgłębszą istotę i jest doskonałym wzorem każdego powołania do życia radami ewangelicznymi. Wszyscy wstępujący na drogę życia konsekrowanego chcą naśladować Chrystusa i Jego całkowite oddanie się Bogu. Zachwyca ich bowiem miłość i wolność do jakiej uzdalnia bezgraniczne powierzenie się Bogu. Jak bardzo potrzeba nam osób, które zafascynują się Chrystusem do tego stopnia, że wobec perspektywy bliskości z Nim wszystko inne stanie się mało ważne!
W tej scenie obecni są również Rodzice. Para młodych małżonków przynosi do świątyni pierworodne Dziecko, aby ofiarować Je Bogu. Chociaż kochają Je najgoręcej jak potrafią, wiedzą, że nie należy Ono tylko do nich, lecz jest darem Boga. Jak bardzo potrzeba nam dzisiaj takich rodziców, którzy - obdarzając swe dzieci czułą miłością - mają świadomość, że nie są one jedynie ich własnością, ale przede wszystkim należą do Boga. Jak bardzo potrzeba takich rodziców, którzy – będąc wierni miłości rodzicielskiej i pragnąc dobra dla swoich dzieci – uczą je ofiarować swoje życie dla Boga i dla drugich, nawet jeśli pociąga to za sobą trudności i wyrzeczenia. Choć niekiedy sami rodzice mogą doświadczać bólu rozłąki, to jednak Boża miłość i opatrzność może być dla nich źródłem pokoju i radości.
W scenie ofiarowania jest obecny również prorok Symeon i podeszła w latach wdowa, prorokini Anna. Choć oboje są boleśnie doświadczeni przez życie – czy to starością, czy wdowieństwem – nie zamykają się we własnym cierpieniu, nie gorzknieją w ciągłym narzekaniu, ale zadomowieni w świątyni, nie rozstają się z nią, „służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą” (por. Łk 2,37). Jakże bardzo potrzeba nam dziś takiej wiernej i niewzruszonej modlitwy cierpiących i starszych zanoszonej w intencji osób konsekrowanych. Ileż to powołań kapłańskich i zakonnych wymodliły nasze babcie i dziadkowie! Jak wiele z tych powołań zawdzięczamy ofierze osób chorych i cierpiących!
Taki jest kontekst i tło sceny Ofiarowania Pańskiego. Taki jest też zazwyczaj kontekst i tło powołania do życia konsekrowanego. Oczywiście nie są to warunki absolutnie konieczne do tego, aby takie powołanie mogło zaistnieć. Pan Bóg jest całkowicie wolny i skoro „nawet z kamieni może wzbudzić synów Abrahama” (por. Mt 3,9), to również łaską powołania do życia konsekrowanego może obdarzyć każdego. Tło ewangelicznej sceny ofiarowania Pana Jezusa uświadamia nam wszystkim, że choć łaska powołania jest niezależna od jakichkolwiek ludzkich wysiłków, to jednak zawsze i wszędzie, bez względu na nasze miejsce i funkcję w Kościele, możemy i powinniśmy z nią współpracować.
Nie bójmy się ofiarować siebie!
Scena ofiarowania kończy się zdaniem: „Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim” (por. Łk 2,40). Każdy człowiek – również Pan Jezus – dojrzewa, ofiarując siebie, oddając siebie dla innych. Z drugiej jednak strony wiemy, że tylko dojrzałą osobę stać na całkowity dar z siebie. Życie konsekrowane nie jest dla osób idealnych i bezgrzesznych, ale też nie jest dla samolubnych pięknoduchów i skoncentrowanych na sobie egoistów. Życie konsekrowane jest dla ludzi kruchych, ale odważnych, czyli takich, którzy świadomi własnej niedojrzałości, chcą się dojrzałości uczyć, odważnie dając siebie Panu Bogu i innym. Kościół, który jest naszym domem budują ci, którzy są twórczy w swoim powołaniu, są w stanie zapomnieć o sobie, są zdolni poświęcić swe życie i z radością ofiarować je innym. Motywem odpowiedzi na Boże wezwanie nie jest poczucie obowiązku, poczucie niegodności czy winy, ale pragnienie, które rozpala serca powołanych. Być powołanym do życia konsekrowanego, to znaczy mieć serce rozpalone ogniem darmowej i niezasłużonej Bożej miłości.
Drodzy Bracia i Siostry, jeśli serce kogoś z Was goreje, niech tego ognia nie tłumi, ale niech z żarem w sercu naśladuje Chrystusa w Jego całkowitym oddaniu się Bogu oraz pokornej i ofiarnej miłości wobec ludzi, niech ufnie wkroczy na drogę życia konsekrowanego.
Z wdzięcznością za dar życia konsekrowanego w Kościele, polecamy Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce wszystkie osoby konsekrowane w kraju, a także poza jego granicami, posługujące wśród Polonii, na misjach czy w bratnich Kościołach i raz jeszcze prosimy o gorącą modlitwę w ich intencji. Wszystkim też z serca błogosławimy.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce obecni na 356. Zebraniu Planarnym Konferencji Episkopatu Polski w Przemyślu, w dniach 14-16 października 2011 r.

Króluj nam Chryste zawsze i wszędzie…

11:43, damian.franciszek
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 września 2011

Do historii odchodzą tegoroczne wakacje. Były one dosyć wyjątkowe pod każdym względem i na pewno długo pozostaną w mej pamięci.

4 lipca wyprowadziłem się od rodziców i zamieszkałem w akademiku. Był to czas pełen doświadczeń nie do końca dobrych ale bardzo ubogacających. Dlatego po akademickich przeżyciach – nigdy więcej akademików – chyba już jestem za stary na takie życie…

Podczas zmian lokalowych wyjechałem na rekolekcje i wyjazd wakacyjny ze Wspólnotą co rodziną moją się staje. Były Rytwiany z pokamedulską pustelnią gdzie zakochałem się w ciszy, Przemyśl z czasem zwiedzania muzeów i bliższym poznaniem postaci świętego Sebastiana Józefa Pelczara biskupa przemyskiego oraz Lwów z płytami Verki Serduszki… Nie obyło się bez zacieśniania więzi tych Bosko-ludzkich jak również ludzko-ludzkich…

W ostatnim tygodniu lipca rozpocząłem wakacje z polską służbą zdrowia i wyruszyłem na kilkudniowy pobyt w szpitalu. Był to taki „okresowy przegląd moich podrobów”. Nie ma więc powodów do paniki. Może dzięki temu pobytowi coś zacznie się dziać pozytywnego na płaszczyźnie mojego zdrowia z udziałem polskiej służby zdrowia w roli głównej. Pod warunkiem, iż ja też poświęcę trochę czasu na swoje zdrowie…

Po powrocie ze szpitala ponownie kilka nocy spędziłem w akademiku. Te noce przypieczętowały opinię na temat życia w akademikach. Na szczęście 28 lipca podpisałem umowę najmu i zameldowałem się na pobyt stały w nowym miejscu a tym samym rozpocząłem działania związane z przeprowadzką. Dlatego większość miesiąca sierpnia mijało na urządzaniu mieszkania. Tym bardziej, że ewidentnie Bóg błogosławił w tych działaniach. Doświadczyłem wiele dobra od ludzi w tym czasie… Zastanawiam się nawet czy zasłużyłem sobie na to… Z drugiej strony wiele zbiegów okoliczności utwierdza mnie w tym, iż dobrze zrobiłem… Czasem jest trochę pustelniczo ale swojsko…

Bardzo szybko doczekałem się też pierwszych odwiedzin na nowym mieszkaniu. Na długi sierpniowy weekend (13-15.08) przyjechał znajomy ze Wspólnoty… trochę obawiałem się tych odwiedzin, że jako gospodarz z krótkim stażem nie ugoszczę w pełni przybysza… Wszak gość w dom – Bóg w dom. Wszelkie obawy pękły niczym bańka mydlana, gdyż w moich „apartamentach” spędzaliśmy jedynie wieczory, noce i poranki. W pozostałe pory dnia niedzielnego przebywaliśmy w Oświęcimiu na obchodach 70 rocznicy męczeńskiej śmierci świętego Maksymiliana Marii Kolbego. W sumie to sam jestem w szoku, iż byłem na tych uroczystościach, gdyż osobiście nie przepadam za rozmodlonymi tłumami… Natomiast w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wyruszyliśmy na Jasną Górę. Potem był czas odwiedzin znajomych w Częstochowie. Całej wyprawie do Duchowej Stolicy Polski towarzyszył bezpłatny pociąg Kolei Śląskich…

Finałem wakacji było wczorajsze spotkanie z koleżankami ze studiów, które dało mi wiele do myślenia…

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie…

piątek, 19 sierpnia 2011

Dziś mija pierwszy rok od dnia, w którym powstał niniejszy blog. Nie będzie podsumowań aby nie oglądać się za siebie. Będę starał patrzeć się do przodu aby nie dokonywać grzebania moich słabości oraz ich ciągłej ekshumacji…

Podczas tegorocznych wakacji ze Wspólnotą, która rodziną mą się staje odwiedziłem Przemyśl. Podczas zwiedzania tego miasta odwiedziliśmy Muzeum Diecezjalne założone przez świętego biskupa Józefa Sebastiana Pelczara. Od czasu tej wizyty zacząłem wyszukiwać informacje na temat tego świętego. Oprócz życiorysu znalazłem jeden z cytatów – niech będzie on podsumowaniem minionego roku a zarazem wstępem do kolejnych kart mego życia:

"Zdumienie musi ogarnąć każdego, gdy pomyśli, że Pan Jezus, mając odejść do Ojca na tron chwały, został z ludźmi na ziemi. Miłość Jego wynalazła ten cud cudów, (...) ustanawiając Najświętszy Sakrament". /św. bp Józef Sebastian Pelczar/

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie...

wtorek, 16 sierpnia 2011

„I tak cały ogrom Bożej Miłości spłynął na mnie 16 sierpnia 2009, gdy byłem w Gidlach. Zrozumiałem, że tylko Bóg może ofiarować mi prawdziwą Miłość, i kocha mnie bez względu na to, co kiedyś robiłem. Płakałem, a były to łzy oczyszczenia…” To fragment mojego świadectwa, które powstało jakiś czas temu. Jak można się łatwo domyślić dziś mijają dwa lata od dnia, kiedy doświadczyłem Bożej Miłości… Od tego czasu wydarzyło się wiele… Były wzloty i upadki, jednak zawsze dążę do tego by każdego dnia na nowo odpowiadać na Miłość… Miłość, która pozwala mi stawać się Nowym Człowiekiem… A za świętym ojcem Maksymilianem Marią Kolbe mogę powtórzyć: „Sama tylko miłość jest twórcza”.

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie…

wtorek, 28 czerwca 2011

Ostatni czas byłe pełen wielu wątpliwości i pytań na które szukałem odpowiedzi. W dniach 18-19 czerwca po krótkiej przerwie (ode mnie nie zależnej) spotkałem się ze Wspólnotą. Przeszedłem samego siebie, gdyż zacząłem się trochę wywnętrzniać i otwierać. Może zburzyłem mój obraz, z drugiej jednak strony czułem, iż powinienem to zrobić. Po chwili mojej otwartości, ktoś po kim tego bym się nie spodziewał zaprosił mnie na rozmowę, która była swego rodzaju rozwianiem wątpliwości kołatających w mym sercu. Ciąg dalszy nastąpił na Jasnej Górze gdy byłem tam w ostatnią sobotę. W konfesjonale stał się nielada cud, dzięki czemu wszelkie wątpliwości pękły niczym bańka mydlana… Przy okazji naładowałem swoje akumulatory u tronu Maryi i co najważniejsze – zrozumiałem czego tak naprawdę oczekuje ode mnie Bóg… Cały pobyt u Królowej Polski zakończony został tęczą – czyli symbolem przymierza między Bogiem a ludźmi…

Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie…

 
1 , 2 , 3 , 4